niedziela, 1 maja 2016

Moje przemyślenia, sytuacje napotkane i trochę mojej twórczości. I trochę o pewnej rumunce.

Chcę wam pokazać różne sytuacje z mojego (cynicznego) punktu widzenia, przemyślenia na temat muzyki, filmów, książek itp. Czasem będę się też chwalił moimi rękodziełami.




Okej, tyle słowem wstępu. Dzisiejsza sytuacja sprzed kilku godzin.


Poobiednia drzemka, już przysypiam wygodnie umoszczony na fotelu i słyszę pukanie do drzwi.
No rzesz po prostu nie, no po prostu nie ! -"kogo diabli niosą ?" myślę sobie, bo blokowiczów mam takich że w odwiedziny to nikt nie przylizie tylko jak sprawa jest to sobie przypominają o sąsiadach.
No ale nic idę to tych drzwi, otwieram i pierwsze co mi się rzuca w oczy to czerwony zamszowy sweterek i rude afro pod baseballówką, coś gada ale ja lekko oszołomiony przyglądam się dalej, śniada cera i piegi ... nie zdecydowanie nikt z bloku ani znajomy. Do mózgu dociera już kilkakrotnie już powtórzona płaczliwym głosem prośba: cytuję "proszi pani pari groszi"  i tak kółko jak zacięta płyta, raz dodała że na bułkę chce. Po pierwsze kurna jestem pan! a nie pani ! A dodam że kobieta, niska i nijaka ale nie mam pojęcia ile lat bo mogła mieć 16 i 60 ale nic. Patrzę a w wyciągniętych łapach trzyma pustą puszeczkę a na zgięciu łokcia wisi wielka siatka z żarciem, pomidory, pasztety itp. Dać jej coś czy pogonić w diabły ?  Pasztetu nie oddam bo został jeden i jest mój i nie oddam, no nic dam jej jakieś drobniaki. Mówię że ma czekać i przymykam drzwi a ona podchodzi bliżej. A takiego, że ją wpuszczę do domu i trzask jej drzwiami przed nosem i dawaj tych drobnych szukać.
Znalazłem trochę drobniaków i wracam. Stoi dalej i czeka. Z pokrzepiającym uśmiechem dałem jej te drobne i czekam na reakcję z jej strony ale nie doczekałem się żadnej. Ani uśmiechu, ani "dziękuję" ani nawet "pi###ol się" po prosu odwróciła się i idzie piętro wyżej "proszicz" resztę moich sąsiadów o "pari groszi na bulke". Może rodzinę musi wykarmić rodzinę a za mało ode mnie dostała i na podziękowanie nie zasłużyłem ???.  Zamykając drzwi usłyszałem tylko brzęk monet tak jakby przesypywała monety między pojemnikami.

Dopiero potem uświadomiłem sobie ze to Rumunka a ta nacja jest z żebrania znana a jej tekst  "proszi pani pari groszi" słyszałem u kilku osób o tej samej karnacji skóry w dodatku w kilku miastach i wymówionych z tą samą płaczliwą tonacją.


Ale no nic, jeśli naprawdę potrzebowała to fajnie a jeśli żebrze bo z tego chce żyć a nie dlatego że nie może pracować to jest kwestia jej sumienia i nie mnie to sądzić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz